Horst D. Deckert

Meine Kunden kommen fast alle aus Deutschland, obwohl ich mich schon vor 48 Jahren auf eine lange Abenteuerreise begeben habe.

So hat alles angefangen:

Am 1.8.1966 begann ich meine Ausbildung, 1969 mein berufsbegleitendes Studium im Öffentlichen Recht und Steuerrecht.

Seit dem 1.8.1971 bin ich selbständig und als Spezialist für vermeintlich unlösbare Probleme von Unternehmern tätig.

Im Oktober 1977 bin ich nach Griechenland umgezogen und habe von dort aus mit einer Reiseschreibmaschine und einem Bakelit-Telefon gearbeitet. Alle paar Monate fuhr oder flog ich zu meinen Mandanten nach Deutschland. Griechenland interessierte sich damals nicht für Steuern.

Bis 2008 habe ich mit Unterbrechungen die meiste Zeit in Griechenland verbracht. Von 1995 bis 2000 hatte ich meinen steuerlichen Wohnsitz in Belgien und seit 2001 in Paraguay.

Von 2000 bis 2011 hatte ich einen weiteren steuerfreien Wohnsitz auf Mallorca. Seit 2011 lebe ich das ganze Jahr über nur noch in Paraguay.

Mein eigenes Haus habe ich erst mit 62 Jahren gebaut, als ich es bar bezahlen konnte. Hätte ich es früher gebaut, wäre das nur mit einer Bankfinanzierung möglich gewesen. Dann wäre ich an einen Ort gebunden gewesen und hätte mich einschränken müssen. Das wollte ich nicht.

Mein Leben lang habe ich das Angenehme mit dem Nützlichen verbunden. Seit 2014 war ich nicht mehr in Europa. Viele meiner Kunden kommen nach Paraguay, um sich von mir unter vier Augen beraten zu lassen, etwa 200 Investoren und Unternehmer pro Jahr.

Mit den meisten Kunden funktioniert das aber auch wunderbar online oder per Telefon.

Jetzt kostenlosen Gesprächstermin buchen

Kategorie: Nachrichten

Kategorie: Nachrichten

Polska: George Soros kupuje 40 proc. udziałów w wiodącej firmie medialnej

Grupa inwestycyjna wspierana przez George’a Sorosa sfinalizowała zakup udziałów w czołowym polskim wydawnictwie. To już trzecia transakcja medialna w Polsce, w którą zaangażowany jest Fundusz Inwestycji na Rzecz Rozwoju Mediów (MDIF), za którym stoi węgiersko-amerykański miliarder.

Inwestorzy Sorosa kupują media

Pluralis BV z siedzibą w Amsterdamie przejął 40% udziałów w Gremi Media za 97 mln zł (21,4 mln euro). Wiodącym tytułem Gremi jest Rzeczpospolita, drugi co do wielkości dziennik w Polsce. Do innych tytułów spółki należy Parkiet, gazeta biznesowo-finansowa.

Pluralis został założony w listopadzie jako stowarzyszenie europejskich firm medialnych, fundacji i inwestorów w celu „wspierania pluralizmu wiadomości w całej Europie“. Jest kontrolowana przez konsorcjum udziałowców, w tym Fundację Króla Baudouina (28,46%), Mediahuis (25,39%) i Fundusz Rozwoju Gospodarczego Sorosa (17,41%).

Zarządzana jest przez MDIF, który posiada również 2,02 % udziałów. MDIF, który jest finansowany m.in. przez Soros Open Society Foundations, zainwestował również w polskie Radio Zet i Agorę. Ta ostatnia jest właścicielem Gazety Wyborczej, czołowego niefabrycznego dziennika w Polsce i ostrego krytyka obecnego narodowo-konserwatywnego rządu.

Państwa wyszehradzkie na celowniku globalistów

Zakup udziałów w Gremi Media, uzgodniony w połowie grudnia, jest drugą inwestycją Pluralis po nabyciu 34% udziałów w słowackiej spółce Petit Press. Oprócz Rzeczpospolitej i Parkietu, Gremi posiada także większościowe udziały w e‑Kiosku, serwisie oferującym prenumeratę gazet w wersji elektronicznej, oraz Kancelarie RP, sieci kancelarii prawnych.

Właściciel Gremi, spółka KCI, która jest kontrolowana przez dwie firmy należące do polskiego biznesmena Grzegorza Hajdarowicza, powiedziała, że znalazła „silnego i wiarygodnego partnera“ w Pluralis. Firma dodała, że transakcja zwiększy „atrakcyjność treści“ oraz zapewni klientom „szybszy i łatwiejszy“ dostęp do informacji dzięki nowym technologiom.

Sytuacja na polskim rynku mediów staje się coraz trudniejsza“ – mówił Hajdarowicz „Rzeczpospolitej“ w listopadzie, gdy ogłoszono informację o wstępnej umowie przejęcia. „Presja ze strony polityki ma coraz bardziej negatywne skutki“.

Przeciwko „fake news“, za „różnorodnością opinii“

O zakupie akcji pisze sam MDIF:

„W wielu częściach Europy niezależne media informacyjne znajdują się pod rosnącą presją, ponieważ pluralizm jest zagrożony, a dezinformacja wzrasta. W ostatniej dekadzie w całym regionie nastąpiła fala przejęć własnościowych.

Gremi i Petit Press to silne firmy informacyjne zbudowane na zasadach wysokiej jakości dziennikarstwa. Obie są wiodącymi źródłami wiarygodnych wiadomości i różnorodności opinii w swoich krajach, a nasza inwestycja może pomóc im w realizacji strategii rozwoju.“

Wcześniej pojawiły się pogłoski, że polski gigant naftowy Orlen prowadzi zaawansowane rozmowy w sprawie przejęcia Gremi Media. Orlen niedawno przejął inne wydawnictwo, Polska Press, które jest właścicielem setek lokalnych gazet i stron internetowych. Ten ruch został przyjęty z zadowoleniem przez rząd, ale wywołał dalszą krytykę wolności mediów ze strony lewicy i globalistów.

Sam Hajdarowicz był oskarżany o bliskie związki z największą partią opozycyjną, Platformą Obywatelską (PO), oraz o wypychanie konserwatywnych głosów z „Rzeczpospolitej“ po przejęciu gazety w 2011 roku.

Prezydent Polski uniemożliwił wprowadzenie nowej ustawy medialnej

Pod tym względem zawetowanie przez prezydenta RP Andrzeja Dudę pod koniec grudnia planowanej przez konserwatywny rząd ustawy medialnej było prawdopodobnie fatalne. Ustawa przewidywałaby, że żaden właściciel spoza Europy nie mógłby posiadać więcej niż 49% udziałów w polskiej spółce medialnej. Przynajmniej utrudniłoby to Sorosowi i spółce realizację ich ambicji zniszczenia mediów. Przecież zwiększenie udziału z 40 % do ponad 50 % powinno być łatwe dla miliardera i jego sieci.

Według prezydenta Dudy, ustawa naruszałaby jednak zapisy polsko-amerykańskiego traktatu gospodarczego podpisanego w latach 90. Gdyby podpisał ustawę, Polsce groziłyby miliardowe kary.

 

Unbeugsam trotz Schikanen: Djokovic ist ein Botschafter der freien Welt!

Unbeugsam trotz Schikanen: Djokovic ist ein Botschafter der freien Welt!

Ein völlig gesunder Tennisspieler wird am Weg zu einem Turnier in ein Abschiebehotel gesteckt, nachdem er stundenlang wie ein Terrorist behandelt wurde. Vor zwei Jahren noch absolut unvorstellbar – seit letzter Woche bittere Realität. Die “Causa Djokovic” ist ein Lehrbeispiel, wie totalitär die “neue Normalität” geworden ist. Aber sie ist auch ein Lehrbeispiel dafür, dass der Irrsinn nur Mut und Unbeugsamkeit ein Ende haben kann.

Ungeimpft: Visum-Entzug trotz Ausnahmegenehmigung

Dem erst kürzlich von einer Corona-Erkrankung genesenen Weltranglistenersten Novak Djokovic aus Serbien wurde trotz einer gültigen Ausnahmegenehmigung für seine Teilnahme die Einreise nach Australien verweigert. Politiker vor Ort erklärten dies ernsthaft mit dem Umstand, dass auch Bürger des Landes sich dem Impfzwang unterordnen hätten müssen. Das Land fiel bereits vor einigen Monaten mit monatelangen Lockdowns trotz vergleichsweise weniger Testpositiver auf. Der Weltklassespieler blieb aber hart, ein Gericht gab seinem Begehr Recht, vorerst darf er im Land bleiben. Bis dahin vergingen fünf Tage – keine optimale Vorbereitung auch für den Ausnahmeathleten. 

Ganz vom Tisch ist die Ausweisung aber noch nicht: Die wildgewordene australische Politik könnte ihm das Visum ein zweites Mal entziehen. Vorerst aber darf der beste Tennisspieler der Welt aber noch auf seine Titelverteidigung bei jenem Turnier hoffen, bei dem er schon unglaubliche neun Mal siegreich blieb. Dass er noch träumen kann, liegt auch daran, dass er sich die gerichtliche Anhörung selbst erstritt: Eigentlich wollte ihn das Land, das brutal auf Demonstranten losgeht, für fast alle Jobs einen Impfzwang einführte und Quarantänelager in der Pampa unterhält, schon am Donnerstag heimschicken. Auch der bei der “Bild”-Zeitung entfernte Julian Reichelt wundert sich über die Vorgänge.

Twitter

Mit dem Laden des Tweets akzeptieren Sie die Datenschutzerklärung von Twitter.
Mehr erfahren

Inhalt laden

Twitter Tweets immer entsperren

Ein Tennis-Star begehrt gegen das System auf

Aber das, was Djokovic erreichte, ist nicht nur ein Sieg des Willens, sondern auch ein Etappensieg für die Freiheit. Denn Djokovic wurde in der Zwischenzeit zum Botschafter der freien Welt, wie wir sie lange als Naturgewächs wähnten. Im Gegensatz zu vielen anderen Spielern ordnete er sich nicht der Schikanen des Corona-Regimes unter. Freilich: Das nehmen ihm die “Zeugen Coronas” übel, sie feixten nach seiner Festsetzung über „Gerechtigkeit“ und wähnten sein sportliches Denkmal beschädigt. Mitnichten: Er wurde nicht nur in seiner serbischen Heimat zu einem Symbol für den Widerstand gegen die absurden Regeln der globalen Eliten und ihrer Handlanger.

Auch bei den Freiheitsdemos in Österreich soldarisierten sich viele Bürger mit dem unbiegsamen Tennis-Ass. In Wien forderten Bürger auf Schildern seine Freilassung, in Innsbruck sogar ein Redner. Es ist klar: Hier wollte das Sytem ein Exempel statuieren. Man stellt Djokovic an den Pranger, weil er sich mit dem Establishment anlegte. Denn schon seit Monaten macht Djokovic massiv Dampf gegen Impfzwänge für den Antritt bei Turnieren. Denn er glaubt, dass das eine persönliche Entscheidung ist. Zuletzt richtete er sogar dem Kartell der Einheitspresse aus, dass sie nur Propaganda für die Eliten machen und ohnehin nur voneinander abschreiben würden. Und das System mag eben keine freien Geister, die aufbegehren.

Djokovic-Vater: Flammendes Plädoyer für Freiheit

Sein Vater Srdjan Djokovic fand beachtliche Worte: Sein Sohn sei zwar in Gefangenschaft, aber war noch nie freier. Er sei zu einem “Symbol und Anführer der freien Welt” geworden, einer Art “Spartakus der neuen Welt, die keine Ungerechtigkeit, Kolonialismus und Heuchelei duldet, sondern für die Gleichberechtigung auf dem Planeten kämpft”. Die “reiche Welt” enthülle ihr “wahres Gesicht”. Es sei der Anfang für ein viel ernsteres Spiel: “Auf der einen Seite gierige Mitglieder der Weltoligarchie, auf der anderen die ganze freiheitsliebende und stolze Welt, die immer noch an Gerechtigkeit, Wahrheit, Fairplay und die Träume ihrer Kinder glaubt”.

Kantige Worte – aber Worte, die sitzen und den Nagel auf den Kopf treffen. Denn es geht hier schon lange nicht mehr um die Gesundheit – Djokovic ist ein gesunder Mensch mit 34 Jahren, der obendrein zweifach von Corona genesen ist. Für ihn wäre eine weitere Corona-Erkrankung wohl erneut kein Todesurteil – und dies gilt auch für 99,9 Prozent aller gesunden Menschen im erwerbsfähigen Alter. Trotzdem macht die globale Corona-Diktatur nicht davor Halt, Menschen unter Androhung von Strafe, Ausgrenzung und Existenzvernichtung in die Nadel zu treiben. Es scheint, als wäre es nicht der “Krieg gegen das Virus”, den die Mächtigen ausrufen – sondern ein erbitterter Kampf gegen das eigene Volk, das nach der Freiheit lechzt.

System orchestriert Kahlschlag gegen Kritiker

Wer sich diesem Diktat nicht fügt, dem soll der Garaus gemacht werden. Kritischen Ärzten wird die Approbation entzogen. Bei Richtern, die sich trauen, mutige Urteile zu fällen, folgen schikanöse Razzien. Vereine, die Menschlichkeit und Selbstversorgung fördern wollen, werden zu “Staatsfeinden” erklärt. Renommierte Experten verlieren ihre Konten in sozialen Medien, weil sie gegen das öffentliche Narrativ aufbegehren. Kritischen Medien droht die Kündigung bei Zahlungsdiensten oder gar eine Beschwerde bei der Medienaufsicht. Maßnahmengegner verlieren ihr Bankkonto oder erhalten eine absurde “Gefährderansprache” vom Staatsschutz.

Und immer wenn man dachte, es kann nicht schlimmer kommen, findet sich eine neue Schweinerei, mit der man das Volk drangsalieren kann. Viele von ihnen machen schon lange nur mehr mit, weil sie hoffen, dass es irgendwann aufhört. Aber immer mehr von ihnen wachen auf und merken: Vom Füße stillhalten ändert sich nichts. Längst strömen auch zwei- und dreifach Geimpfte auf die Straße und protestieren für die Rückkehr der Freiheit. Tausende Menschen, die noch vor zwei Jahren aufgrund verschiedener politischer Vorstellungen, nicht miteinander geredet haben, liegen sich am Heldenplatz in den Armen und singen gemeinsam die Bundeshymne.

Vorbild zeigt: Den Mutigen gehört die Welt!

Für all die geschundenen Menschen – das ganz Volk, ja eigentlich die ganze freie Welt wurde von übergriffigen Regierungen belogen und betrogen – braucht es aber auch Vorbilder. Mutige Leute, die vorangehen, ihr Gesicht zeigen und sich nicht beugen, obwohl man es von ihnen erwartet. Djokovic hat gezeigt, dass er einer von diesen Menschen ist. In seinem Fall geht es um ein Tennisturnier. Und ja: Vielleicht fällt er nicht in Armut, wenn er nicht teilnehmen darf. Aber er hat uns gezeigt: Er ist nicht nur ein Vorzeigesportler, sondern auch ein Mensch mit klaren Prinzipien.

Und sein Kampf ist kein egoistisches Ziel, wie es die Einheitspresse gerne deutete. Denn er kämpft damit auch für alle Jugendlichen, die mangels Empfang von Genspritzen nicht einmal mehr eine Sporthalle betreten dürfen. Oder für jene Personen, denen für die Ausübung oder Erlernung ihres Berufs eine ebensolche Impfpflicht auferlegt wurde oder noch wird. Mit seiner Unbeugsamkeit zeigt er ihnen: Wenn sie ebenfalls aufstehen, können auch sie zu Helden werden. Ja, er zeigt uns allen: Den Mutigen gehört die Welt – und dieser Irrsinn kann und wird nur aufhören, wenn wir deutliche Zeichen dagegen setzen.

Von Stromern und anderen Gaunern

Der Stoff, aus dem grüne Utopien sind: Wind und Solar (Foto:Imago)

Den größten Teil meines Lebens habe ich mit Energie verbracht. Wie böse Zungen behaupten, als Bauchladenverkäufer von Strom und Erdgas. Warum Bauchladen? Es gehört ja nicht viel dazu, diese Güter billig einzukaufen und mit einem Aufschlag an die Zwangskunden zu verkaufen. Ein ruhiges Geschäft war es vielleicht deshalb, weil alles ordentlich geregelt war: Es gab die Preisaufsicht im Wirtschaftsministerium und wenn man die Strompreise erhöhen wollte, musste man dies in einer mehrseitigen Begründung und mit viel Zahlenmaterial nachweisen. Bei Gas war es etwas anderes, da bestimmte der Ölmarkt das Preisniveau (Gas zum Kochen kann man vernachlässigen). Geruhsame Zeiten also, kann man sagen.

Aber dann kam die Liberalisierung. Die Kilowattstunde Strom war dann statt für 13 Pfennig für unter 5 Pfennig im Einkauf zu haben. Es wurde geräubert und der Markt aufgemischt. Die gemütlichen Zeiten waren vorbei. Der Stromkunde hat das erst gemerkt, als Yello-Strom den Markt mit dem Slogan „Strom ist gelb” aufmischte. Der Mann der Stunde war Utz Claassen (hausinterner Spitzname: Wutz). Als Geschäftsführer eines Versorgungsunternehmens büffelte ich sogar fleißig, um meine Prüfung als Börsenhändler an der European Energy Exchange AG (EEX) in Leipzig erfolgreich abzulegen. Das ist mittlerweile lange her, und mit Grausen habe ich mich von der Energiepolitik abgewandt, als grüne Hobby-Energieexperten eine neue Spielwiese für sich entdeckten.

An Sonne und Wind soll die Welt genesen. Die Umverteilung wurde über das „Erneuerbare Energien Gesetz“ (EEG) finanziert. Noch 2004 behauptete der damalige Grünen-Chef Jürgen Trittin, die Förderung der Erneuerbaren Energien koste deutsche Durchschnittshaushalte monatlich nicht mehr als eine Kugel Eis. Zuletzt waren das 6,5 Cent pro Kilowattstunde, entsprechend 20 Euro pro Eiskugel, für einen Zweipersonenhaushalt. Eine gigantische Umverteilung wurde in Gang gesetzt. Für die Bauern ein glänzendes Geschäft: Der Ertrag eines Windrades war ihnen sicher und die mit Solarpaneelen bedeckte Scheune lieferte auch noch ein schönes Zubrot. Meinen grünen Ökofreunden erklärte ich dieses Gesetz sehr banal: Der Mieter in der Stadt zahlt eine Strafe dafür, dass er keine Scheune auf dem Land besitzt. Derart verkürzt, lässt sich der ideologische Irrsinn deutlich machen. Und am schönsten: Preis- und Abnahmegarantie ließen das Risiko auf Null sinken.

Zappelstrom statt Versorgungssicherheit

Auf Seite 56 der Ampel-Koalitionsvereinbarung steht: „Wir machen es zu unserer gemeinsamen Mission, den Ausbau der Erneuerbaren Energien drastisch zu beschleunigen und alle Hürden und Hemmnisse aus dem Weg zu räumen. Wir richten unser Erneuerbaren-Ziel auf einen höheren Bruttostrombedarf von 680-750 TWh im Jahr 2030 aus. Davon sollen 80 Prozent aus Erneuerbaren Energien stammen. Entsprechend beschleunigen wir den Netzausbau.” Zunächst die Fakten: In 2020 lag der Bruttostromverbrauch bei 545 Terrawattstunden (TWh). Teilweise coronabbedingt lag der Verbrauch damit niedrig, etwa auf dem Niveau von 1990. Der höchste Verbrauch wurde im Jahre 2007 mit 615 TWh erreicht. Wer im Physikunterricht aufgepasst hat, weiß, dass Strom nur dann verbraucht werden kann, wenn er zeitgleich hergestellt wird. Strom kostengünstig zu speichern ist leider – jedenfalls in dieser Größenordnung – noch nicht gelungen, auch wenn Ökoaktivisten das täglich voraussagen.

Noch richtet sich die Elektrizität nach den Kirchhoffschen Gesetzen und nicht nach den Beschlüssen grüner Parteitage. An dem Tag des Jahres mit dem höchsten Verbrauch müssen etwa 80 Gigawatt Leistung bereitgestellt werden. Zuerst die gute Nachricht: Das ist meistens zwischen 11 und 14 Uhr der Fall, und da scheint – vielleicht – ein bisschen die Sonne. Jetzt die schlechte Nachricht: Ob der Wind weht oder nicht, bestimmt leider der liebe Gott, nicht die Dispatcher in den Kraftwerken. Somit fallen Windräder als zuverlässige Quelle aus. Im Gegenteil: Sie können mit ihrem „Zappelstrom” einer geregelten Laststeuerung ganz schön in die Parade fahren.

Nun zur Realität: Jetzt gerade, zum Jahresende 2021, gingen 11 Kohlekraftwerke mit einer Gesamtkapazität von 4,8 Gigawatt sowie drei weitere Atomkraftwerke mit einer Gesamtleistung von 4,1 Gigawatt endgültig von Netz. Diese 8,9 Gigawatt entsprechen in etwa 11 Prozent des Spitzenbedarfs. Das ist schon eine Hausnummer! Ich empfehle jedem, einmal den Agorameter auf der Seite agora-energiewende.de aufzurufen: Hier lassen sich in Echtzeit die Entwicklungen der Stromerzeugung aus regenerativen Energien (aufgeschlüsselt nach Solarenergie, Windkraft, Laufwasserkraft und Bioenergie), der Stromerzeugung konventioneller Kraftwerke sowie des Stromverbrauchs verfolgen.

Nehmen wir einmal als Beispiel den 21. Dezember 2021, einmal um 12 Uhr und einmal um 17 Uhr. Hier ergaben sich die folgenden Werte:

(Grafik:Ansage)

Obwohl die Stromproduktion um 12 Uhr also fast 10 Prozent höher lag als um 17 Uhr, mussten die konventionellen Kraftwerke ihre Leistung um fast 8 Prozent erhöhen. Die Solarenergie liefert bei Dunkelheit eben kein Strom. Der Rheinländer kennt das Lied „En d’r Kayjass Nummer Null”, denn dort stand eine Schule und der Lehrer Welsch brachte den Kindern bei, dass „dreimol Null es Null es Null” ist. Wenn keine Sonne scheint, nützt auch die zehnfache Menge an Solaranlagen nichts und wenn kein Wind weht, hilft es auch nichts, wenn jeder im Vorgarten ein Windrad stehen hat. Kein Wunder, dass die Netzbetreiber den Strom aus Windkraft- und Solaranlagen inzwischen despektierlich „Flatterstrom” oder eben „Zappelstrom” nennen. Mit diesen Strommengen kann eben nicht vernünftig geplant werden und je mehr Zappelstrom vorrangig das Netz flutet, umso schwerer fällt es, die Stromversorgung stabil zu halten.

In den „Stuttgarter Nachrichten“ stand am vergangenen Freitag zu lesen: „In Frankreich drohen im Winter massive Stromausfälle. Um eine mögliche Versorgungslücke zu schließen, sollen zwei Kohlekraftwerke stärker hochgefahren werden als geplant. Dafür sollen die strengen Emissionsvorschriften wieder gelockert werden, die erst zum Jahreswechsel in Kraft getreten sind. Geplant ist, dass die Kraftwerke Cordemais am Atlantik bei Nantes und Saint-Avold im Département Moselle in der Nähe von Saarbrücken im Januar und Februar insgesamt 1000 Stunden am Netz sind.” Während Macron alte Kohlenkraftwerke reaktiviert, schicken wir unsere relativ neuen, modernen Kapazitäten in die ewigen Jagdgründe. Der Strommarkt hat auf unsere Chaospolitik reagiert. Als feststand, dass es eine Ampelkoalition geben würde, gingen die Preise nur nach oben. So kostete die Kilowattstunde am 21. Dezember an der Börse statt normalerweise 3 bis 6 Cent nunmehr 62 Cent pro Kilowattstunde! Billiganbieter wie Stromio haben Insolvenz angemeldet. Die betroffenen Kunden erwartet jetzt etwa in Düren ein Kilowattstundenpreis von 1 Euro. Der Markt ist leergefegt – und Besserung ist kaum in Sicht. Auch bei Yello-Strom ist unter 40 Cent pro Kilowattstunde nichts zu finden.

Blackout wird wahrscheinlich

Die Lage des europäischen Stromverbundes ist prekär: Zuverlässige Kraftwerke gehen vom Netz, und „Zappelstrom“ flutet den Markt – mal mehr oder mal weniger. Als erste Reaktion darauf hat ja die EU – sehr zum Leidwesen von Habeck & Co. – die Atomenergie als „umweltfreundlich“ gelabelt. Das nennt man Greenpainting. Das Macrönchen hat die tumben Germanen mal wieder so richtig ge….narrt. Die Versorgungssicherheit unseres Landes wird in die Hände der Länder gelegt, die noch nicht von der Hybris der Weltrettung befallen sind. Ob das ausreicht, wird sich möglicherweise noch in diesem Quartal zeigen. Meine bescheidene Bitte an die Dispatcher: Wenn es zum Ernstfall kommt, nehmt bitte zuerst die Gebiete vom Netz, die bereits verloren sind. Ich denke da an Berlin (Zwinkersmiley).

Mich wundert, dass all das so sang- und klanglos hingenommen wird. Die Prepper haben Hochkonjunktur, und Dieselaggregate sind die Renner in den Baumärkten. Ich bin verwundert, mit welcher stoischen Gelassenheit meine Mitbürger auf das Totalversagen unserer Regierung reagieren. Wir rutschen in Richtung Dritte Welt ab, und die Bevölkerung steht an der Piste und glotzt.

Die Hauptstrompresse hat ja für alles einen Schuldigen: Taugt der Impfstoff nichts, sind die Ungeimpften daran schuld. Und bei der Energie heißt es, die Gaspreise wären ganz unten, wenn man dem Putin mal ordentlich auf die Finger klopfen könnte! So sieht es bestimmt auch in den feuchten Träumen von Jens Stoltenberg in seinem Brüsseler NATO-Hauptquartier aus. Doch es gibt nicht nur Big Pharma, die alle über den Tisch zieht – sondern auch Big Energy, die der Impflobby in nichts nachsteht. Und auch sie tut genau das, was man eben tut, wenn man viel Geld verdienen will: Sie verkaufen ihr Gas dort hin, wo es den besten Preis erzielt.

Putin dreht nicht am Gashahn

Das sei am Beispiel der Ukraine dargestellt. Jahrelang hat man dort Gas für eigene Belange ohne Bezahlung abgezweigt. Nach dem Maidan-Putsch wurden dann die Geschäftsbeziehungen zu Russland abgebrochen, stattdessen hat man auf EU- und USA-Hilfe gehofft (alles weitere ist unter dem Begriff Reversgas nachzulesen). Wer den Gasmarkt versteht, der versteht auch die Nickeligkeiten zwischen Russland und der NATO: Für Stabilität und Normalität wäre ein klares Bekenntnis zu Nord Stream 2 bitter nötig. Doch auch hier gilt: Wir treten unsere Versorgungssicherheit mit Füßen, wenn diese Leitung als Bauruine in die Geschichte eingeht! Die USA hingegen freuen sich, wenn sie ihr Frackinggas – deutscher Dummheit sei Dank – hochpreisig verkaufen können.

Fazit: Die Energiepolitik der deutschen Bundesregierung verdient die Bezeichnung katastrophal. Kein zurechnungsfähiger Mensch legt zuverlässige Kraftwerke still, um sie durch unzuverlässige zu ersetzen. Über den Sockenschuss, nur noch E-Autos zuzulassen, werde ich mich vielleicht bei anderer Gelegenheit auslassen; nur soviel sei hierzu gesagt: Wie der Strom zu den Autos kommen soll, darüber hat sich noch keiner Gedanken gemacht. Ich verrate es Euch: Die verlegte Leitungskapazität reicht in der Regel für diese zusätzlichen Mengen gar nicht aus!

Mit einer billigen und wohlfeilen Putin-Schelte ist niemandem gedient. Gazprom habe ich als stets zuverlässiges Unternehmen kennengelernt: Wer bestellt hat, wurde auch beliefert. Wer nichts bestellt, bekommt nichts. Das war schon zu meiner aktiven Zeit so. Wenn allerdings die Gasversorgung zum Instrument europäischer Machtpolitik wird, dann zieht Europa den Kürzeren! Daher mein Tipp: Plant einen Blackout ein – und bedankt Euch anschließend bei der Berliner Chaostruppe! Vielleicht braucht unsere Gesellschaft diese Erfahrung, um wieder Bodenhaftung zu bekommen. Auf der Suche nach Essbarem und Wärme wird vielleicht so manchem klar werden, das das Corona-Gedöns ein wahres Luxusproblem war – und aus einer FFP-Maske kein gutes Süppchen zu kochen ist.

CDC Direktorin Walensky: 75 Prozent der “Covid-Toten” vielfach vorerkrankt

CDC Direktorin Walensky: 75 Prozent der “Covid-Toten” vielfach vorerkrankt

Alternative Medien berichteten schon früh, dass nur wenige der angeblichen Covid-Toten in den USA ausschließlich die Diagnose Covid-19 hatten. Die meisten waren nicht nur alt sondern neben- und vorerkrankt. “Faktenchecker”, also der verlängerte Arm der Pharmaindustrie, bekämpften diese Aussage vehement, obwohl sie auf Daten der CDC beruhten. Nun wiederholte die CDC Direktorin Rochelle Walensky in einem TV-Interview die Fakten. Über 75 Prozent der Todesfälle wiesen sogar vier Komorbiditäten auf.

Das Risiko, an der “schrecklichen Seuche” zu sterben, dürfte für gesunde Menschen unter 60 Jahren in etwa bei Null liegen. Das beweisen Aussagen und Zahlen der CDC. Das illustriert die Dimension des Betruges der an der Öffentlichkeit verübt wurde und die Menschen weltweit in Angst und Schrecken versetze.

Am 7. Jänner 2022 war CDC Direktorin Rochelle Walensky zu Gast im TV-Format “GMA Morning Rundown”. Frau Walensky sagte dabei, dass eine überwältigende Mehrheit von Covid-19 Todesfällen in den USA vielfache Komorbiditäten, also andere schwere Krankheiten aufwiesen. Bei 75 Prozent dieser Toten wurden nicht weniger als vier dieser schweren Vor- und Nebenerkrankungen dokumentiert. Manche hatten sogar noch weitere schwere gesundheitliche Beschwerden.

“The overwhelming number of deaths – over 75% – occurred in people who had at least four comorbidities, so really these are people who were unwell to begin with.”

Dr. Rochelle Walensky, CDC Direktorin, 7. Jänner 2022, GMA Morning Rundown

Die Aussage bedeutet auch, dass sich unter den restlichen 25 Prozent Menschen mit einer bis drei Vorerkrankungen befanden. Das sollte man nicht unterschätzen, denn “eine Vorerkrankung” kann beispielsweise auch Krebs sein. Es bleibt zu hoffen, dass auch über den Gesundheitszustand dieser 25 Prozent weitere Informationen veröffentlicht werden.

Biden’s CDC director: “The overwhelming number of death, over 75%, occurred in people who had at least four comorbidities” pic.twitter.com/iZE6claLtV

— The Post Millennial (@TPostMillennial) January 10, 2022

Dies verändert die Risiko-Statistik für gesunde, junge Menschen ganz gewaltig. All der Hype, die Panik, die Angstmacherei um Covid-19 basieren auf falschen, aufgebauschten Zahlen, Desinteresse an der Wahrheit und Lügen, welche einzelnen Geschäftemachern nutzen. Die Bevölkerung wurde schlichtweg getäuscht und angelogen – und sie wird es von rücksichtslosen Regierungen wie jenen in Deutschland und Österreich bis heute. Denn speziell in diesen Ländern wird alles getan um sinnvolle, aussagekräftige Statistiken zu vertuschen und zu unterdrücken.

Bereits im April 2021 definierte der Stanford-Professor John Ioannidis das Todesrisiko von Covid-19 mit durchschnittlich 0,15 Prozent – quer gerechnet über alle Altersgruppen und ungeachtet der Vorerkrankungen. Mit den Zahlen der CDC ist für gesunde, junge Menschen kein Risiko mehr ersichtlich. Im Gegenteil, es liegt sogar deutlich unter jenem der alljährlichen Grippe, an der tatsächlich vereinzelt auch Kinder sterben konnten. Das Risiko für gesunde Menschen unter 18 liegt selbstverständlich auch nahe Null, die Kinderimpfkampagne erweist sich einmal mehr als kriminell anmutende Geschäftemacherei.

Werden die nachweislich von der Pharmaindustrie unterwanderten und bezahlten “Faktenchecker” nun die CDC-Direktorin als “Lügnerin” brandmarken und von Facebook sperren lassen? Man darf gespannt sein, wie lange es noch dauert, bis die ganze Wahrheit im Mainstream ankommt.

“Können das nicht länger hinnehmen”: 217 Hebammen sind laut gegen Gen-Spritzen

“Können das nicht länger hinnehmen”: 217 Hebammen sind laut gegen Gen-Spritzen

217 österreichische Hebammen schweigen nicht länger über Missstände im Umgang mit den Covid-19 Gen-Behandlungen für Schwangere und Stillende. Unter dem Motto “Hebammen werden laut” richten sie ihren Offen Brief an das Österreichische Hebammengremium, Politische Entscheidungsträger und Medien. Sie berichten darin mitunter von Fehlgeburten, wachstumsretardierten Föten und Frühgeburten die sie bei Schwangeren mit Gen-Therapie beobachtet haben und fordern u.a. die systematische Beobachtung des Gesundheitszustands mRNA-behandelter Mütter und Kinder. Die Hebammen bestehen auf ihre Grund- und Freiheitsrechte und auf das Recht auf körperliche Unversehrtheit.

Offener Brief an

das Österreichische Hebammengremium (ÖHG)
ergeht gleichlautend an
Herrn Bundespräsidenten Dr. Alexander Van der Bellen,
und alle Mitglieder der Österreichischen Bundesregierung, Landeshauptleute,
die Klubs aller im Nationalrat vertretenen Parteien, Politiker:innen, die für Frauen- und Menschenrechte einstehen, diverse Medien und Journalist:innen

Sehr geehrte Damen und Herren!

Erschüttert beobachten wir die momentanen gesellschaftlichen, politischen und vor allem gesundheitspolitischen Entwicklungen in unserem Land. Gesellschaftliche Spaltung, Diskriminierung und die geplante Einführung einer Impfpflicht widersprechen den Werten, Grund- und Freiheitsrechten, die bis vor knapp zwei Jahren das stabile Fundament unseres Zusammenlebens in Österreich waren. In unserem Arbeitsalltag als Hebammen, erleben und erfahren wir Missstände, die wir nicht länger hinnehmen und mittragen können.

Wir betreuen die uns anvertrauten Frauen mit größter Sorgfalt und Umsicht, wissend, dass diese während Schwangerschaft, Geburt, Wochenbett und Stillzeit besonderen Schutz brauchen und verdienen. (Werdende) Mütter wenden sich mit ihren Fragen und Unsicherheiten vertrauensvoll an uns Hebammen, wir versorgen sie mit fachlichen Informationen, damit sie eine informierte Entscheidung treffen können.

Im Newsletter des ÖHG vom 02.12.2021 mit dem Betreff „Covid-19 Impfempfehlung für Schwangere“ werden österreichische Hebammen dazu aufgefordert, „Schwangere zur Impfung zu beraten“. Als Begründung werden vor allem Empfehlungen internationaler Fachgesellschaften formuliert (ÖGGG-Österreichische Gesellschaft für Gynäkologie und Geburtshilfe, CDC-Centers for Disease Control and Prevention, ACOG- American College of Obstetricians and Gynecologists, RCOG- American College of Obstetricians and Gynecologists, STIKO- Ständige Impfkommission). Covid-19 Impfstoffe sind bedingt von der Europäischen Kommission zugelassen, aussagekräftige, großangelegte Studien laufen noch, somit ist deren Wirksamkeit und Sicherheit noch nicht endgültig festgestellt und belegt.

Für Schwangere und Stillende wird der Impfstoff Comirnaty (BioNTech/Pfizer) empfohlen – dazu schreibt die Europäische Arzneimittelbehörde (EMA) auf ihrer Homepage Folgendes: „Can pregnant or breast-feeding women be vaccinated with Comirnaty?
Animal studies do not show any harmful effects in pregnancy, however data on the use of Co- mirnaty during pregnancy are limited. Although there are no studies on breast-feeding, no risk for breastfeeding is expected. The decision on whether to use the vaccine in pregnant
women should be made in close consultation with a healthcare professional after considering the benefits and risks.“

Da die Datenlage zur Verwendung von Comirnaty in der Schwangerschaft begrenzt ist und es keine Studien mit Stillenden gibt, finden wir es höchst befremdlich, dass der Impfstoff dieser vulnerablen Personengruppe quasi uneingeschränkt im 2. und 3. Trimenon sowie in der Stillzeit empfohlen werden soll, obwohl er „off-label“ (=nicht bestimmungsgemäß) verwendet wird.

„Informed Consent“ und „Informed Choice“ sind von uns Hebammen hochgehaltene und unabdingbare Voraussetzungen für jegliche medizinische Intervention. Abgesehen davon, dass notwendige Daten für eine fundierte Beratung zur Impfung fehlen, findet eine individuelle Nutzen-Risiko-Abwägung und umfassende Aufklärung, wie sie auch von der ÖGGG empfohlen wird3, in der Praxis kaum Umsetzung.

Betroffen beobachten wir, dass es im geburtshilflichen Setting immer wieder zu Diskriminierung von ungeimpften Frauen und deren Angehörigen kommt. Sie fühlen sich massiv unter Druck gesetzt durch Aussagen wie:

Jemanden wie Sie sollte ich gar nicht behandeln.“
„In unserem Krankenhaus betreuen wir nur noch geimpfte Schwangere.“ „Nur geimpfte Männer dürfen ihre Frauen zur Geburt begleiten.“

Diese Vorgangsweisen sind menschenunwürdig, (grund)rechtswidrig und auch unethisch!

Sowohl der Contergan- als auch der Duogynon-Skandal, sollten uns gelehrt haben, wie wichtig die sichere Anwendung von Arzneimitteln in der Schwangerschaft ist. Wir können daher in keiner Weise nachvollziehen, warum Covid-19 geimpfte Schwangere und Stillende nicht lückenlos erfasst werden. Wir fordern eine systematische Beobachtung des Gesundheitszustandes von Mutter und Kind über die nächsten Jahre, um auszuschließen, dass dieser durch den neuartigen mRNA-Impfstoff nicht nachhaltig beeinträchtigt oder geschädigt wird!

Große Sorgen bereiten uns auch berufliche Beobachtungen im zeitlichen Zusammenhang mit der Covid-19-Impfung von Schwangeren, denen häufig nicht nachgegangen wird: Fehlgeburten, vorzeitige Wehentätigkeit, früher vorzeitiger Blasensprung, vaginale Blutungen, Frühgeburten, Wachstumsretardierung, Eklampsie, Myokarditis, etc.

Wir fordern einen Paradigmenwechsel im Umgang mit Verdachtsfällen von Impfnebenwirkungen. Es sollte von höchstem wissenschaftlichen und medizinischen Interesse sein, diese lückenlos und proaktiv zu erheben und die erforderlichen Schlüsse daraus zu ziehen.

Immer wieder betreuen wir Frauen, die in der Schwangerschaft eine Covid-19 Infektion durchgemacht haben, bis auf wenige Ausnahmen mit milden bis moderaten Verläufen, überwiegend jedoch mit mangelnder medizinischer Begleitung. Hier drängen sich wesentliche Fragen auf: Haben Schwangere, die auf Grund der Schwere der Erkrankungen intensivmedizinischer Versorgung bedürfen, Vorerkrankungen (wie z.B.: Adipositas, Diabetes Mellitus, kardiovaskuläre Erkrankungen) oder schwangerschafts- induzierte Erkrankungen (wie zB Gestationsdiabetes, hypertensive Schwangerschaftserkrankungen)? Wie, wo, von wem und wann werden diese Daten in Österreich systematisch erhoben und veröffentlicht?

Als Hebammen haben wir gemäß §6 HebG „das Wohl und die Gesundheit der Schwangeren, Gebärenden, Wöchnerinnen und Mütter sowie der Neugeborenen und Säuglinge unter Einhaltung der hiefür geltenden Vorschriften und nach Maßgabe der fachlichen und wissenschaftlichen Erkenntnisse und Erfahrungen zu wahren.“ Der Ethik-Kodex des Österr. Hebammengremiums „basiert auf der Anerkennung der Würde eines jeden Menschen und strebt das Einhalten von Menschenrechten, Selbstbestimmung und Gleichheit im Gesundheitswesen an.“

Selbstbestimmung ist ein Grundrecht, das viele Generationen von Frauen für uns erkämpft haben. Wir wollen es gewahrt und geschützt wissen!
Wir betrachten jegliches Drängen und jegliche Pflicht zu einem medizinischen Eingriff als unethisch und weder moralisch noch medizinisch vertretbar! Auch wir – hinter diesem Brief stehenden – Hebammen bestehen auf unsere Grund- und Freiheitsrechte, sowie das Recht auf körperliche Unversehrtheit. Wir stehen für eine freie Impfentscheidung! Die Covid-19 Vaccine gewährleisten keine sterile Immunität – sie schützen weder zuverlässig vor Infektion noch vor Übertragung des Virus.

Sollte unsere Berufsausübung in Zukunft aber an Covid-19-Impfungen gebunden werden, behalten wir uns jegliche (arbeits)rechtliche Schritte vor. Von unserer Standesvertretung, dem ÖHG, erwarten wir, dass es sich gemäß §39 Abs.1 HebG für die angeführten Bedenken und Anliegen einsetzt. Hinter diesem Schreiben stehen über 210 österreichische Hebammen, die eine freie und selbstbestimmte Impfentscheidung fordern, sowie die sofortige Beendigung jeglicher Diskriminierung von Menschen aufgrund ihres Impfstatus.

Wir solidarisieren uns mit Kolleg:innen aus allen Gesundheitsberufen und anderen Berufsgruppen, die einen offenen, sachlichen Diskurs fordern. Ebenso mit Personen, die aktuell auf Grund Ihrer öffentlichen, kritischen Stellungnahme oder ihres Covid-19 Impfstatus Ausgrenzung, Diskreditierung, bis hin zur Suspendierung erleben. Wir distanzieren uns aber von jeglichen politischen Gruppierungen.

Da wir uns keinen weiteren Repressalien aussetzen möchten und um uns und unsere Familien zu schützen, nennen wir unsere Namen vorerst nicht.

Hochachtungsvoll
217 österreichische Hebammen

Kontakt: hebammen.werden.laut@protonmail.com

Widerstand des Volkes und unfähige Regierung: Die Impfpflicht ist am Ende

Widerstand des Volkes und unfähige Regierung: Die Impfpflicht ist am Ende

Die Pläne, die Österreicher zur Teilnahme am medizinischen Experiment mit den Gentechnik-Präparaten zu zwingen, scheinen immer mehr in sich zusammenzufallen. Einerseits wird der Widerstand auf der Straße immer massiver, andererseits dürfte der regelrechte Tsunami an Stellungnahmen zum geplanten Gesetz – die Begutachtungsfrist endet heute – dessen Umsetzung verzögern. Und vor dem 1. April läuft ohnehin gar nichts, ließ die ELGA GmbH in einer Stellungnahme zum Gesetzesentwurf wissen. Denn laut eigener Aussage sei sie nicht in die Vorbereitungen involviert gewesen. Angeführt von Burgenlands Landeshauptmann Hans Peter Doskozil regt sich nun auch Widerstand gegen den Stichzwang seitens der SPÖ. Das Tüpfelchen auf dem „i“ setzt aber die Omikron-Variante. Denn wie sich herausstellte, kann man eine Infektion mit dieser nicht von einem Schnupfen unterscheiden – außer man macht einen Test. Besonders brisant: Spritzenvermeider sind von Omikron wesentlich seltener betroffen als die Gen-Behandelten!

Bereits rund 175.000 Stellungnahmen zur Impfpflicht

Die österreichischen „Möchtegern-Diktatoren“ sehen sich gleich mehreren Problemen gegenüber. Heute endet die Begutachtungsfrist für das geplante Gesetz zur Impfpflicht gegen Covid-19 und bisher sind bereits unvorstellbare 102.336 Stellungnahmen dazu eingebracht worden – ein absoluter Rekordwert. Auch der Initiativantrag zum Covid-19 Impfpflichtgesetz bekam viel Aufmerksamkeit: über 72.449 Stellungnahmen kann dieser bisher auf sich vereinen. Mit gesamt rund 175.000 Stellungnahmen haben die Österreicher damit ihr klares „Nein zum Impfzwang“ deutlich zum Ausdruck gebracht. Es wird wohl ein bisschen dauern, bis diese abgearbeitet wurden.

“Impfpflicht-Pfusch” als Zerreißprobe für die SPÖ?

Gegenwind bekommt die Regierung für ihr Vorhaben nun auch von der SPÖ. Allen voran äußerte sich Burgenlands Landeshauptmann Hans Peter Doskozil und meinte, man solle die Impfpflicht überdenken. Er fordert allerdings kostenpflichtige PCR-Tests für die Spritzen-Widerständler. Auch die SPÖ-Landesparteichefs aus Tirol, Georg Dornauer, und Salzburg, David Egger, sind kritisch. So sprach sich Dornauer dafür aus, sich nach der Omikron-Welle erneut mit Sozialpartnern und Experten zu beraten. Egger sprach sich nur für eine Verschiebung des Einführungs-Termins aus und erklärte in einer Aussendung: “Einem handwerklichen Impfpflicht-Pfusch werde ich im Bundesrat meine Zustimmung verweigern.“

Sozialpartner gegen Impfpflicht

Laut dem Bericht einer Tageszeitung kritisieren die Sozialpartner vor allem, dass die Regierung nicht sämtliche Maßnahmen ausgeschöpft habe, um eine höhere Durchimpfungsrate zu erreichen. Es gebe gelindere Mittel als die Impfpflicht, meinte beispielsweise der Salzburger Arbeiterkammerpräsident Peter Eder und wird im Bericht zitiert: „Ich bin Impfbefürworter und bin auch geimpft, aber ich sehe die Verpflichtung sehr kritisch. Weil Angst mit Angst oder mit Druck zu bekämpfen, das ist noch nie gut gegangen.“

ELGA: Umsetzung erst im April möglich

Doch es gibt noch weitere Problem für die schwarz-grüne Unrechts-Regierung bei der Umsetzung: Die ELGA GmbH – sie ist für die Verwaltung des Impfregisters zuständig – teilte in einer Stellungnahme zum Gesetzesentwurf mit, dass die technische Umsetzung frühestens bis 1. April möglich sei. Es gebe Hindernisse bei der Verknüpfung von Daten, so wie es im Gesetz vorgesehen sei. So könne etwa die Erfassung von Ausnahmen zur Impfpflicht wie auch von Personen, die in Österreich keine Sozialversicherungsnummer haben, derzeit gar nicht umgesetzt werden.

Infantile und trotzige Reaktion aus dem Gesundheitsministerium

Den eigenen Versäumnissen zum Trotz reagierte man im Gesundheitsministerium mit einem kindlich anmutenden: Die Impfpflicht soll wie geplant umgesetzt werden. Mückstein reagiert also auf die Information der ELGA mit: „Ich will aber!“ Da kann man sich nur noch an die Stirn fassen und fragen: Sind da geistige Tiefflieger im Sturzflug am Werk?

Symptome gleich, aber Ärztebund warnt vor Omikron-Schnupfen

Der deutsche Ärzteverband Marburger Bund warnt davor, Omikron mit einem Schnupfen zu verwechseln. Es würden sich auch bei milden Verläufen langfristige Organschäden zeigen. Es fragt sich, ob der Ärztebund eine Glaskugel besitzt, oder womöglich hellsichtige Mitglieder hat, denn wie man von Langzeitfolgen durch Omikron sprechen kann, obwohl die Variante erst seit wenigen Monaten bekannt ist, erschließt sich beim besten Willen nicht.

Omikron: Ärztebund warnt vor Verwechslungsgefahr! „Es besteht die Gefahr, dass viele Menschen ihre Corona-Infektion gar nicht als solche wahrnehmen und lediglich von einer Erkältung ausgehen“https://t.co/uH6xW3nGRy pic.twitter.com/7c9vZSKrwG

— Kronen Zeitung (@krone_at) January 10, 2022

Lockdowns künftig abhängig von Auslastung der Normalstationen

Der Ärztebund fordert nun allerdings, wegen Omikron nicht nur auf die Intensivstationen zu schauen. Da es vor allem milde Verläufe gebe, müsse der Großteil der Fälle auf den Normalstationen behandelt werden, meinte die Vorsitzende Susanne Johna gegenüber RND. In diesen Chor einstimmend verkündete Gesundheitsminister Mückstein kürzlich, dass künftig die Auslastung der Normalstationen für weitere Lockdowns und Maßnahmen ausschlaggebend sein wird. Das österreichische Gssundheitssystem läuft sonst scheinbar Gefahr, wegen eines Schnupfens zusammenzubrechen. Man muss sich fragen, wozu man ein solch kaputtes System überhaupt noch braucht…

Gen-Therapierte häufiger von Omikron betroffen

Mit einer aufschlussreichen Nachricht ließ kürzlich ORF-Anchorman Armin Wolf auf Twitter aufhorchen: “Drei Menschen stehen vor Weihnachten ein paar min (sic!) zusammen und stoßen miteinander an. Alle drei dreifach geimpft. Zwei Tage später alle drei positiv und in Quarantäne. Kannte noch nie so viel Infizierte wie derzeit. Alle geboostert”, teilte er mit. Seine Beobachtung entspricht dabei auch den aktuellen Zahlen des Wochenberichtes vom 6. Jänner 2022 des RKI: Demnach war bei 5.117 Omikron-Fällen der Impfstatus bekannt. 4.020 davon waren gentherapiert, von diesen 1.137 sogar dreifach. Demgegenüber stehen 1.097 nicht oder nicht vollständig Gentherapierte mit einer Infektion.

Die gespritzten Infizierten machen also rund 79% der Fälle aus, die ungestochenen nur 21%. Das legt den Schluss nahe, dass die sogenannte Impfung das Risiko für eine Infektion sogar noch erhöht.

Mit Omikron zur “Herdenimmunität”?

Der Experte des Staatsfunks, der Epidemiologe Gerald Gartlehner von der Donau-Uni Krems, meinte, dass man den Stichzwang nach der Omikron-Welle „wahrscheinlich neu bewerten“ müsse. Denn man müsse davon ausgehen, dass danach ein Ausmaß an Immunität in der Bevölkerung erreicht sein werde, „wie wir es noch nie hatten“, so Gartlehner.

Schon die Entdeckerin der Omikron-Variante, Dr. Angelique Coetzee, wies daruaf hin, dass Omikron sehr mild verlaufe und als Chance zu begreifen sei, eine breite Immunität in der Bevölkerung zu erreichen (Wochenblick berichtete). Maßnahmen wie Lockdowns seien hierfür allerdings kontraproduktiv.

Polen: George Soros kauft 40 Prozent Anteile an führendem Medienunternehmen

Eine von George Soros unterstützte Investmentgruppe hat den Kauf einer Beteiligung an einem führenden polnischen Verlag abgeschlossen. Es ist das dritte Mediengeschäft in Polen, an dem der Media Development Investment Fund (MDIF) beteiligt ist, der von dem ungarisch-amerikanischen Milliardär unterstützt wird.

Soros‘ Investoren auf Medien-Einkaufstour

Die in Amsterdam ansässige Pluralis BV erwarb 40 % von Gremi Media für 97 Millionen Zloty (21,4 Millionen Euro). Der führende Titel von Gremi ist Rzeczpospolita, Polens zweitgrößte Tageszeitung. Zu den weiteren Objekten des Unternehmens gehört Parkiet, eine Wirtschafts- und Finanzzeitung.

Pluralis wurde im November als Zusammenschluss von europäischen Medienunternehmen, Stiftungen und Investoren mit dem Ziel gegründet, „die Pluralität der Nachrichten in ganz Europa zu unterstützen“. Es wird von einem Konsortium von Aktionären kontrolliert, zu denen die König-Baudouin-Stiftung (28,46 %), Mediahuis (25,39 %) und der Soros Economic Development Fund (17,41 %) gehören.

Es wird vom MDIF verwaltet, der auch einen Anteil von 2,02 % hält. MDIF, das unter anderem von Soros‘ Open Society Foundations finanziert wird, hat auch in Polens Radio Zet und Agora investiert. Letztere ist Eigentümerin der Gazeta Wyborcza, Polens führender nicht-tabloider Tageszeitung und scharfer Kritikerin der derzeitigen nationalkonservativen Regierung.

Visegrád-Staaten im Visier der Globalisten

Die Mitte Dezember vereinbarte Beteiligung an Gremi Media ist die zweite Investition von Pluralis nach dem Erwerb eines 34%igen Anteils an der slowakischen Petit Press. Neben Rzeczpospolita und Parkiet hält Gremi auch eine Mehrheitsbeteiligung an e‑Kiosk, einem Dienst, der elektronische Zeitungsabonnements anbietet, sowie an KancelarieRP, einem Netzwerk von Anwaltskanzleien.

Der Eigentümer von Gremi, KCI, der von zwei Unternehmen des polnischen Geschäftsmanns Grzegorz Hajdarowicz kontrolliert wird, erklärte, mit Pluralis einen „starken und zuverlässigen Partner“ gefunden zu haben. Das Unternehmen fügte hinzu, dass die Vereinbarung die „Attraktivität der Inhalte“ steigern und den Kunden einen „schnelleren und einfacheren“ Zugang zu Informationen durch neue Technologien ermöglichen werde.

„Die Situation auf dem polnischen Medienmarkt wird immer schwieriger“, sagte Hajdarowicz im November gegenüber der Rzeczpospolita, als die Nachricht über den Vorvertrag für die Übernahme bekannt gegeben wurde. „Der Druck der Politik wirkt sich zunehmend negativ aus.“

Gegen „Fake News“, für „Meinungsvielfalt“

MDIF selbst schreibt zu dem Anteilskauf:

„In vielen Teilen Europas stehen unabhängige Nachrichtenmedien unter wachsendem Druck, da die Pluralität bedroht ist und Fehlinformationen zunehmen. In den letzten zehn Jahren gab es in der gesamten Region eine Welle von Eigentümerübernahmen.

Gremi und Petit Press sind starke Nachrichtenunternehmen, die auf den Grundsätzen des Qualitätsjournalismus aufbauen. Beide sind in ihren Ländern führende Quellen für verlässliche Nachrichten und Meinungsvielfalt, und unsere Investitionen können sie bei der Umsetzung ihrer Wachstumsstrategien unterstützen.“

Zuvor war gemunkelt worden, dass Polens staatlicher Ölgigant Orlen in fortgeschrittenen Gesprächen über die Übernahme von Gremi Media sei. Orlen hat vor kurzem einen anderen Verlag, Polska Press, übernommen, dem Hunderte von Lokalzeitungen und Websites gehören, ein Schritt, der von der Regierung begrüßt wurde, der jedoch weitere Kritik hinsichtlich der Medienfreiheit von linker und globalistischer Seite aufkommen ließ.

Hajdarowicz selbst wurde vorgeworfen, enge Beziehungen zur größten Oppositionspartei, der Bürgerplattform (PO), zu unterhalten und konservative Stimmen aus der Rzeczpospolita zu verdrängen, nachdem er die Zeitung 2011 übernommen hatte.

Polens Präsident verhinderte neues Mediengesetz

Fatal dürfte in dieser Hinsicht vor allem das Ende Dezember eingelegte Veto von Polens Präsidenten Andrzej Duda gegen das geplante Mediengesetz der konservativen Regierung gewesen sein. Denn dieses hätte vorgesehen, dass kein außereuropäischer Eigner mehr als 49 % an einem polnischen Medienunternehmen halten darf. Somit wären zersetzerische Ambitionen von Soros und Co. zumindest erschwert worden. Denn von 40 % auf über 50 % aufzustocken, dürfte für den Milliardär und seine Netzwerke ein leichtes Spiel sein.

Laut Präsident Duda hätte der Gesetzentwurf jedoch gegen Regelungen eines amerikanisch-polnischen Wirtschaftsvertrags verstoßen, der in den 1990er Jahren unterzeichnet wurde. Polen hätten womöglich Bußgelder in Milliardenhöhe gedroht, wenn er das Gesetz unterzeichnet hätte.

COMPACT.Der Tag: Stoppen Montagsdemos die Impfpflicht?

COMPACT.Der Tag: Stoppen Montagsdemos die Impfpflicht?

maxresdefault-23.jpg

Das neue Jahr beginnt, wie das alte endete – mit Demonstrationen gegen die Corona-Politik. Und die Politik reagiert zunehmend gereizt auf die Proteste – was aber auch heißt: sie ist nicht unbeeindruckt von den zehntausenden Aktivisten. Auch COMPACT.Der Tag ist nach der Weihnachtspause zurück auf Sendung und wird das Ringen um Einschränkungen und eine mögliche […]

TransitionTV: News vom 10. Januar 2022

Heute geht es um die verzerrte Darstellung von Demonstration in den Massenmedien, wie uns die E-ID trotz Urnen-Nein schmackhaft gemacht werden soll. Unser Gastkommentator Nicolas Lindt wirft einen kritischen Blick auf die Rolle der Kirche. Wir informieren über die Abstimmung zum Tierversuchsverbot und schliessen mit Bildern von der Elterndemonstration heute in Bern.

✔️ Demos und Medien (00:42)

✔️ E-ID durch die Hintertür (03:57)

✔️ «Wer sagt’s denn» – Gastkommentar von Nicolas Lindt (09:55)

✔️ Zu Tier- und Menschenversuchen (15:00)

✔️ Kinder und Corona-Narrativ (18:46)

Besuchen Sie unsere Newsseite: https://transition-tv.ch.

Wir sind auch auf Telegram: https://t.me/TransitionTV

Haben Sie sich schon für unseren Newsletter registriert?

Transition TV News 3x wöchentlich am Montag, Mittwoch und Freitag.