Kategorie: Nachrichten
Green Pass: 2 Millionen Italiener verlieren ihren Arbeitsplatz
Am kommenden Montag werden 2 Millionen Arbeitnehmer zu Hause bleiben müssen, weil sie nicht in der Lage sind, den verbleibenden Zeitpuffer zu nutzen, um den verpflichtenden Green Pass zu erhalten. Nach Schätzungen der Regierung gibt es 3 Millionen Arbeitnehmer ohne Green Pass, das sind 13 % der Beschäftigten in Italien.
Menschen, die, um bis Ende des Jahres einen Job zu erhalten, alle zwei Tage die Prüfung für den Green Pass ablegen müssten. Gegenwärtig ist das Angebot viel geringer: Gestern wurden beispielsweise nur 506.000 Abstriche gemacht.
Geht man von einer Produktivitätssteigerung der Apotheken und Einrichtungen aus, die diese Tests durchführen, könnte die Gesamtzahl übermorgen auf 700.000 ansteigen, was zusammen mit den mehr als 300.000 Personen, die aus gesundheitlichen Gründen keine Bescheinigung benötigen, 2 Millionen Menschen ohne Pass ausmachen würde.
Quelle: VoxNews
Die Berner Polizei machte den Bahnhofplatz zum Freiluftgefängnis
Mehrere hundert Demokraten beabsichtigten am vergangenen Donnerstagabend in der Stadt Bern gegen die repressiven Massnahmen des Bundesrates zu demonstrieren. Doch weit kamen sie nicht. Bereits beim Bahnhof kesselte ein Grossaufgebot der Berner Kantonspolizisten ein Teil der Demonstranten ein. Die Ordnungshüter sperrten mit ihren Transportfahrzeugen den Bahnhofplatz ab, um die Menschen an der «Flucht» zu hindern.
Rund drei Stunden lang dauerte der Freiheitsentzug, wie eine Videoreportage von Bittel-TV zeigt. Ein Videoausschnitt verdeutlicht, wie Menschen gehindert wurden, den Bahnhof zu verlassen. In einem weiteren Video (ab Min. 3:07:20) wird ersichtlich, wie Polizisten einen gefesselten Mann am Boden entlang zogen. Die Polizisten setzten auch laut bellende Polizeihunde ein. Auch unter den Teilnehmern gab es vereinzelte Provokateure.
Gemäss Medienmitteilung der Berner Kantonspolizei hätten sich nach «erneuten und teils gewaltbereiten Aufrufen» am Donnerstagabend Personen beim Bahnhof Bern versammelt. «Zahlreiche Demonstranten wurden für Kontrollen in polizeiliche Räumlichkeiten gebracht, mehrere hundert Personen vor Ort kontrolliert und bis am Freitagmorgen weggewiesen», schreibt die Kantonspolizei. Das Fazit der Kantonspolizei auf Twitter:
Guten Morgen. Der Einsatz nach teilweise gewaltbereiten Aufrufen zur unbewilligten Kundgebung in #Bern dauerte bis in die Morgenstunden. Bilanz bisher: 534 Personenkontrollen, 510 Wegweisungen, rund 2 Dutzend Anzeigen, Ermittlungen dauern an.
— Kantonspolizei Bern (@PoliceBern) October 15, 2021
Die in den Meldungen mehrmals erwähnten «teils gewaltbereiten Aufrufe» kann die Berner Polizei weder verlinken noch näher benennen. Corona-Transition wollte vom verantwortlichen Kommandanten der Berner Kantonspolizei, Stefan Blättler, wissen, wieso die Demonstranten beim Bahnhof rund drei Stunden lang eingekesselt wurden.
Uns interessierte, auf welche gesetzliche Grundlage sich die Kantonspolizei bei dieser einmaligen Zwangsmassnahme stützte. Auch verlangten wir eine Begründung für die Gewalt, welche einzelnen Teilnehmern zugefügt wurde, des Weiteren wollten wir wissen, ob politischer Druck auf das Kommando der Kantonspolizei ausgeübt worden sei. Geantwortet hat uns Blättler nicht, dafür die Mediensprecherin Jolanda Egger. Sie schreibt:
«Gerne verweisen wir Sie im Zusammenhang mit Ihrer Anfrage auf unsere veröffentlichte Medienmitteilung sowie auf Twitter. Über diese Kanäle haben wir sowohl gestern bzw. in der Nacht als auch heute Morgen öffentlich zum Einsatz informiert. Was das polizeiliche Handeln angeht, ist es ganz allgemein so, dass sich dieses unter anderem auf das kantonale Polizeigesetz stützt.»
Auf erneute Nachfrage von Corona-Transition, mit welchem konkreten Artikel im Bernischen Polizeigesetz (PolG) dieser Einsatz legitimiert werden könne, antwortete Egger:
«Das kantonale Polizeigesetz regelt die Aufgaben der Kantonspolizei Bern, zu denen insbesondere die Gewährleistung der öffentlichen Sicherheit und Ordnung gehört. Wir verzichten darauf, einzelne Gesetzesartikel hervorzuheben. Unsere Antwort betrachten wir hiermit als abschliessend.»
Kommentar Corona-Transition
Die wenig aussagekräftige Antwort der Kantonspolizei lässt darauf schliessen, dass es den entsprechenden Artikel, der einen solch verfassungswidrigen Einsatz rechtfertigen könnte, im kantonalen Polizeigesetz gar nicht gibt. In der Bundesverfassung, dem höchsten Gesetz in der Schweiz, gibt es hingegen Grundrechte: Die Meinungs- und Versammlungsfreiheit (Art.16 und 22 BV).
Für die Kantonspolizei Bern scheinen diese Grundrechte allerdings nicht mehr zu gelten. Obschon die Polizistinnen und Polizisten mit der Vereidigung einen Schwur auf die Verfassung geleistet haben. Auch sonst herrscht eine Doppelmoral vor. So gilt die Zertifikatspflicht für die Polizei beispielsweise nicht (wir berichteten).
Auffällig ist zudem, dass die Verantwortlichen bei Medienanfragen stets abwesend sind. Auch zur letzten Demo in Bern wollte Blättler gegenüber Corona-Transition nicht Stellung nehmen. Gemäss Mediensprecherin Egger sei Kommandant Blättler wegen Abwesenheit nicht in der Lage gewesen, auf unsere Fragen einzugehen.
Warum die Impflobby jetzt wieder dringend die Grippe braucht

Von DR. GERD REUTHER | Schon immer erkranken Menschen, wenn sich Temperatur und Luftfeuchtigkeit schnell ändern. Schnupfen, ein rauer Hals und Abgeschlagenheit hat bis zum Jahr 2020 nur selten jemand aus der Fassung gebracht. Natürlich konnte man auch ernstlich krank werden, aber Gevatter Tod betrieb sein Geschäft nur selten mit der Grippe. Angst und Horror […]
Hrvatski Suverenisti: „Chcemy suwerennych narodów, które słuchają woli swoich obywateli“
Rozmowa z Marko Milanovićem Litrem, posłem Chorwackich Suwerenistów (Hrvatski Suverenisti) i przewodniczącym Inicjatywy Obywatelskiej na rzecz Referendum w sprawie Euro
Chorwaccy suwerenniści wzięli udział w wyborach parlamentarnych w 2020 roku w koalicji z Ruchem Ojczyzny i zdobyli 12% głosów i 16 miejsc w Saborze (chorwacki parlament).
Dwa tygodnie temu, 3 października, obie partie połączyły się z Niezależnymi dla Chorwacji (Neovisni za Hrvatsku) z 3 deputowanymi i Pokoleniem Odnowy (Generacija Obnove). Nowa organizacja, zwana Chorwackimi Suwerenistami, jest trzecią co do wielkości siłą polityczną w Chorwacji.
Jest Pan przewodniczącym inicjatywy obywatelskiej wzywającej do przeprowadzenia referendum przeciwko wprowadzeniu przez rząd euro jako wspólnej waluty Chorwacji. O co chodzi w tej inicjatywie?
Rząd chce wprowadzić euro bez żadnej debaty, ani w mediach, ani w społeczeństwie. Dzięki tej inicjatywie chcemy doprowadzić do tego, aby chorwacka waluta, kuna, była chroniona artykułem w konstytucji i oczywiście, aby Chorwaci zdecydowali w referendum, czy chcą wprowadzić euro. Jest to również kwestia demokracji, ponieważ nie chcemy rządu, który nie słucha swoich obywateli. Nasze stanowisko jako partii jest jasne: wejście Chorwacji do strefy euro to kolejny krok w kierunku federalizacji Europy i naszego kraju.
W krajach takich jak Hiszpania wprowadzenie euro doprowadziło do znacznego wzrostu cen i spadku wartości wynagrodzeń, choć ówczesny rząd zapewniał, że tak się nie stanie. Czy obawia się Pan, że to samo stanie się w Chorwacji?
Tak, w krajach, w których tak się stało, rezultatem zawsze była utrata siły nabywczej płac. Strata w całej gospodarce może być mniejsza, jak we Włoszech, gdzie wyniosła 1%, ale jeśli spojrzymy na konsumentów, odsetek ten jest znacznie wyższy. Zleciliśmy przeprowadzenie ankiety, aby dowiedzieć się, co Chorwaci sądzą o przystąpieniu do strefy euro. 70% respondentów stwierdziło, że debata nie była wystarczająca, a jedynie 22% opowiedziało się za przyjęciem środka.
W 2018 r. złożono 400 tys. podpisów pod petycją o przeprowadzenie referendum w sprawie podpisania konwencji stambulskiej, ale rząd uniemożliwił przeprowadzenie referendum. Czy coś podobnego mogłoby się zdarzyć w tym przypadku?
Liczba podpisów wymaganych do przeprowadzenia referendum wynosi 10 procent wyborców, w tym czasie było ich około 380 tysięcy. Jednak rząd unieważnił ponad 40 000 podpisów, ponieważ dane były błędne, więc wymagana liczba 10% nie została osiągnięta. Tym razem będziemy bardzo ostrożni, aby zapewnić, że to się nie powtórzy. Rozpoczniemy zbieranie podpisów 24 października i mamy piętnaście dni do 7 listopada na zebranie od 250 000 do 300 000 podpisów. To będą dwa intensywne tygodnie, ale jestem przekonany, że będziemy mieli wsparcie wielu Chorwatów.
W ostatnią niedzielę Pańska partia połączyła siły z innymi organizacjami patriotycznymi, tworząc większą partię. Czy chorwaccy suwereniści to wspólny dom patriotów i konserwatystów?
Tak, nawet jeśli oficjalne połączenie nie zostanie zakończone do przyszłego roku z powodu problemów biurokratycznych, ale poza tym nasze struktury łączą się i tworzą nowe lokalne organy robocze. To połączenie było bardzo potrzebne Chorwacji, ponieważ centroprawica i prawica zawsze były bardzo podzielone, co było bardzo wygodne dla rządu HDZ (Europejskiej Partii Ludowej). Nie było to łatwe, ale zrozumieliśmy, że jest to najlepsze rozwiązanie dla Chorwacji i dla wartości, za którymi opowiadają się nasze partie.
Za czym opowiadają się chorwaccy suwereniści?
Nasz naród musiał zapłacić wysoką cenę za wolność i chcemy tę wolność zachować, dlatego tak ważna jest obrona naszej suwerenności. Chcemy również prawdziwej demokracji, w której reprezentowani są Chorwaci, a upadek euro jest tego dobrym przykładem. Jeśli chodzi o UE, jesteśmy zwolennikami współpracy europejskiej, ale niepokoi nas jej orientacja ideologiczna i chcemy ją zreformować, aby stała się tym, czym była w chwili powstania i aby przywrócić jej wartości chrześcijańskie.
Pańska partia ma doskonałe relacje z PiS. Właśnie wrócił Pan z Polski po spotkaniach z różnymi przedstawicielami rządu i PiS. Czy polski rząd jest dla Pana wzorem do naśladowania?
Tak, polskiemu rządowi udało się wykorzystać Unię Europejską do rozwoju Polski i poprowadzenia kraju do dobrobytu. To zabawne, bo jeśli rozmawiasz ze starszymi Chorwatami o Polsce, na przykład z moimi rodzicami, to oni myślą, że to kraj trzeciego świata, bo tak było czterdzieści lat temu. Dziś Polska jest krajem sukcesu pod względem gospodarczym i każdym innym, i myślę, że całkowicie pozbyła się komunistycznej mentalności, której doświadczała po upadku żelaznej kurtyny. Nie stało się to w Chorwacji. Nadal mamy nauczycieli ekonomii, którzy uczyli planów pięcioletnich w Jugosławii, a teraz uczą kapitalizmu. Zawsze porównuję tę sytuację z Mojżeszem i czterdziestoma latami na pustyni. On nie był stracony, ale to była kwestia zmiany mentalności jego ludzi, aby pokolenie mogło przyjść z nowymi pomysłami. Wierzę, że to nadchodzi w Chorwacji, a naszym celem jest jak najszybsze wprowadzenie tej nowej mentalności.
Czy znasz pracę VOX w Hiszpanii?
Znam je. Podzielamy te same wartości co VOX i jesteśmy w tej samej grupie europejskiej, ECR. Nasz europoseł Ladislav Ilčić odwiedził duże wydarzenie Viva21 w Madrycie i był pod wrażeniem jego organizacji. Jego zdaniem, jest to przykład siły wartości konserwatywnych i patriotycznych w Hiszpanii i Europie. Nie chcemy superpaństwa w Unii Europejskiej, ale suwerennych państw członkowskich, które słuchają woli swoich narodów, a nie biurokratów w Brukseli czy Strasburgu.
Biurokraci, którzy wydają się mieć obsesję na punkcie atakowania Węgier i Polski.
Polacy i Węgrzy próbują przywrócić Unię Europejską do jej korzeni, do współpracy między suwerennymi narodami, a nie współpracy, w której mówi się nam, jak mamy rządzić naszym krajem. To, co robi Komisja Europejska, jest bardzo niebezpieczne: szantażuje polski rząd i grozi wycofaniem środków, ponieważ jego Trybunał Konstytucyjny orzekł, że polskie prawo jest nadrzędne wobec prawa unijnego. Jeśli UE nadal będzie podążać tą drogą, nie będzie już suwerennych narodów.
Co Pan sądzi o nowej grupie europejskiej kierowanej między innymi przez Viktora Orbána?
Myślę, że jest to duży krok naprzód, chociaż uważam, że utworzenie tej grupy nie nastąpi natychmiast, lecz zajmie dużo czasu. Ideologicznie popieramy rząd węgierski, ale prawdą jest również, że mamy pewne różnice w kwestii integracji Serbii i Czarnogóry z UE, ponieważ obawiamy się wpływów rosyjskich w obu krajach.
Chciałam zapytać o upamiętnienie ofiar Tito. W Słowenii nadal istnieje wiele otwartych ran, a polityczni spadkobiercy katów nie chcą pojednania. Czy tak samo jest w Chorwacji?
Oczywiście, stało się to problemem i w każdej dyskusji wszystko jest doprowadzane do skrajności: Ustasze (faszyści) kontra partyzanci (komuniści). W Chorwacji nie jest tak jak w Polsce, a byli komuniści wciąż mają duży wpływ na nasze społeczeństwo, na wydziałach, wszędzie. Tito był niczym innym jak rzeźnikiem własnego narodu, tak jak Stalin był rzeźnikiem narodów Związku Radzieckiego. Ludzie na Zachodzie mają romantyczny obraz Tito, ponieważ nie był on sprzymierzony za żelazną kurtyną, ale nie był lepszy od innych komunistycznych dyktatorów. Zniszczenie narodu chorwackiego i chorwackiej tożsamości jest powszechnie znane, ale nie ma zgody co do tego, że był on zbrodniarzem. Za każdym razem, gdy dyskutuje się o tej kwestii, chorwackie media wyciągają kartę radykalnej prawicy. Uważam, że to pokolenie zmian jest konieczne, aby Chorwacja mogła odzyskać swoje zachodnie i chrześcijańskie wartości.
Ten artykuł ukazał się po raz pierwszy w EL CORREO DE ESPAÑA, naszym partnerze w EUROPEAN MEDIA COOPERATION.
Słowenia jest atakowana przez komisję LIBE
Lewica w Parlamencie Europejskim chce uznać centroprawicowe rządy za przestępstwo, mówi Milan Zver w wywiadzie dla Magyar Hírlap
W Lublanie przebywała delegacja Komisji Praw Podstawowych Parlamentu Europejskiego. Milan Zver, poseł do PE ze słoweńskiej partii rządzącej, powiedział węgierskiemu dziennikowi Magyar Hírlap, że nie oczekuje wyważonej oceny.
Delegacja Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego (LIBE) oraz Komisji Kontroli Budżetowej (CONT), której przewodniczyła holenderska liberałka Sophie in ‘t Veld, spędziła ostatnie kilka dni na badaniu praworządności w Słowenii. Delegacja nie została przyjęta przez premiera Janeza Jansę, który wywołał poruszenie w Brukseli, gdy nazwał niektórych europosłów, w tym Sophie in ‘t Veld, marionetkami Sorosa.
Na wczorajszej konferencji prasowej w Lublanie holenderski polityk powiedział, że instytucje państwowe funkcjonują dobrze, ale skrytykował wrogi i agresywny charakter dyskursu politycznego, który jego zdaniem podważa zaufanie do instytucji. Sophie in ‘t Veld powiedziała, że polityka podzieliła Słowenię na dwa obozy i że ma miejsce dialog głuchych. Kilku dziennikarzy pytało holenderskiego polityka, dlaczego rozmowy odbywały się głównie z lewicowcami, ale in ‘t Veld upierał się, że program był wyważony.
Milan Zver, poseł do PE z rządzącej Słoweńskiej Partii Demokratycznej (SDS), powiedział naszej gazecie, że nie ma nadziei, aby wizyta LIBE była dla kogokolwiek użyteczna. Przypomniał, że od początku było jasne, że nie chodzi o obiektywne zbadanie sytuacji słoweńskich mediów, ale o wyrządzenie szkody politycznej rządowi Słowenii.
Eurodeputowany spodziewa się bardzo jednostronnego raportu, który nie będzie miał znaczącego wpływu na politykę wewnętrzną Słowenii, ale może być kolejnym krokiem w kierunku „kryminalizacji centroprawicowych rządów w UE“, co od lat jest celem lewicy PE. Powiedział on, że osobiście nie ma nic przeciwko obiektywnym i dokładnym badaniom sytuacji słoweńskich mediów. W rzeczywistości takie analizy wykazałyby, że ponad 80 procent słoweńskich mediów należy do struktur lewicowych, że istnieje znaczna asymetria i że własność jest bezprawnie skoncentrowana w rękach niektórych lewicowych magnatów prasowych.
W skład delegacji wchodził również Nicolaus Fest z Alternatywy dla Niemiec, który powiedział nam, że podczas podróży nie stwierdzono systematycznych naruszeń praworządności, choć istnieją deficyty w sądownictwie, w walce z korupcją i w ochronie danych, a także bardzo podzielone społeczeństwo i niski poziom dyskursu na Twitterze. Dodał, że sankcje nie są uzasadnione, dopóki instytucje unijne nie chcą odgrywać „ponadnarodowej niańki“.
Ten artykuł ukazał się po raz pierwszy na stronie MAGYAR HÍRLAP, naszego partnera w EUROPEAN MEDIA COOPERATION.
Slowenien wird vom LIBE-Ausschuss angegriffen
Die Linke im Europäischen Parlament will Mitte-Rechts-Regierungen kriminalisieren, so Milan Zver gegenüber Magyar Hírlap
Eine Delegation des Ausschusses für Grundrechte des Europäischen Parlaments besuchte Ljubljana. Milan Zver, Europaabgeordneter der slowenischen Regierungspartei, erklärte gegenüber der ungarischen Tageszeitung Magyar Hírlap, er erwarte keine ausgewogene Bewertung.
Eine Delegation des Ausschusses für bürgerliche Freiheiten, Justiz und Inneres (LIBE) und des Haushaltskontrollausschusses (CONT) des Europäischen Parlaments unter Leitung der niederländischen Liberalen Sophie in ‚t Veld hat sich in den letzten Tagen mit der Rechtsstaatlichkeit in Slowenien befasst. Die Delegation wurde nicht von Premierminister Janez Jansa empfangen, der in Brüssel für Aufsehen sorgte, als er einige Europaabgeordnete, darunter Sophie in ‚t Veld, als Marionetten von Soros bezeichnete.
Auf einer Pressekonferenz in Ljubljana sagte der niederländische Politiker gestern, dass die staatlichen Institutionen gut funktionierten, kritisierte jedoch den feindseligen und aggressiven Charakter des politischen Diskurses, der seiner Meinung nach das Vertrauen in die Institutionen untergrabe. Sophie in ‚t Veld sagte, dass die Politik Slowenien in zwei Lager geteilt habe und dass ein Dialog der Gehörlosen stattfinde. Mehrere Journalisten fragten die niederländische Politikerin, warum die Gespräche hauptsächlich mit Linken geführt wurden, aber in ‚t Veld bestand darauf, dass das Programm ausgewogen sei.
Milan Zver, Europaabgeordneter der regierenden Slowenischen Demokratischen Partei (SDS), erklärte gegenüber unserer Zeitung, er habe keine Hoffnung, dass der LIBE-Besuch für irgendjemanden von Nutzen sein werde. Er erinnerte daran, dass es von Anfang an klar war, dass sie die Situation der slowenischen Medien nicht objektiv untersuchen wollten, sondern der slowenischen Regierung politischen Schaden zufügen wollten.
Der Abgeordnete erwartet einen sehr einseitigen Bericht, der keine nennenswerten Auswirkungen auf die slowenische Innenpolitik haben wird, aber ein weiterer Schritt in Richtung „Kriminalisierung von Mitte-Rechts-Regierungen in der EU“ sein könnte, was ein Ziel der EP-Linken seit Jahren ist. Er sagte, er persönlich habe nichts gegen objektive und gründliche Untersuchungen der Situation der slowenischen Medien. In der Tat würden solche Analysen zeigen, dass mehr als 80 Prozent der slowenischen Medien im Besitz linker Strukturen sind, dass es eine erhebliche Asymmetrie gibt und dass der Besitz unrechtmäßig in den Händen bestimmter linker Pressemagnaten konzentriert ist.
Der Delegation gehörte auch Nicolaus Fest von der Alternative für Deutschland an, der uns mitteilte, dass auf der Reise keine systematischen Verstöße gegen die Rechtsstaatlichkeit festgestellt wurden, obwohl es Defizite in der Justiz, bei der Korruptionsbekämpfung und beim Datenschutz gibt, sowie eine stark gespaltene Gesellschaft und ein geringes Niveau des Diskurses auf Twitter. Er fügte hinzu, dass Sanktionen nicht gerechtfertigt seien, solange die EU-Institutionen nicht „supranationales Kindermädchen“ spielen wollten.
Dieser Beitrag erschien zuerst bei MAGYAR HÍRLAP, unserem Partner in der EUROPÄISCHEN MEDIENKOOPERATION.
Die Klimaschau von Sebastian Lüning: Das Hochwasser im Sommer 2021 kam nicht ganz unerwartet
Die Klimaschau informiert über Neuigkeiten aus den Klimawissenschaften und von der Energiewende.
Themen der 70. Ausgabe vom 12. Oktober 2021: 0:00 Begrüßung 0:19 Westdeutsches Hochwasser im Sommer 2021 Die Klimaschau unterstützen können Sie hier: http://klimaschau.tv/spenden.htm
Thematisch sortiertes Beitrags-Verzeichnis aller Klimaschau-Ausgaben: http://klimaschau.tv
Hrvatski Suverenisti: „Wir wollen souveräne Nationen, die auf den Willen ihres Volkes hören“
Interview mit Marko Milanović Litre, Abgeordneter der kroatischen Souveränisten (Hrvatski Suverenisti) und Vorsitzender der Bürgerinitiative für das Euro-Referendum
Die kroatischen Souveränisten nahmen an den Parlamentswahlen 2020 in einer Koalition mit der Vaterlandsbewegung teil und erhielten 12 % der Stimmen und 16 Sitze im Sabor (kroatisches Parlament).
Vor zwei Wochen, am 3. Oktober, schlossen sich beide Parteien mit den Unabhängigen für Kroatien (Neovisni za Hrvatsku) mit 3 Abgeordneten und der Generation der Erneuerung (Generacija Obnove) zusammen. Die neue Organisation, die den Namen Kroatische Souveränisten trägt, ist die drittgrößte politische Kraft in Kroatien.
Sie sind Vorsitzender einer Bürgerinitiative, die ein Referendum gegen die Einführung des Euro als kroatische Einheitswährung durch die Regierung fordert. Worum geht es bei dieser Initiative?
Die Regierung will den Euro ohne jede Debatte einführen, weder in den Medien noch in der Gesellschaft. Wir wollen mit dieser Initiative erreichen, dass die kroatische Währung, die Kuna, durch einen Artikel in der Verfassung geschützt wird und natürlich, dass das kroatische Volk in einem Referendum darüber entscheidet, ob es den Euro einführen will. Und es ist auch eine Frage der Demokratie, denn wir wollen keine Regierung, die nicht auf ihr Volk hört. Unsere Position als Partei ist klar: Der Beitritt Kroatiens zur Eurozone ist ein weiterer Schritt zur Föderalisierung Europas und unseres Landes.
In Ländern wie Spanien hat die Einführung des Euro zu einem beträchtlichen Preisanstieg und einem Wertverlust der Löhne geführt, obwohl die damalige Regierung versicherte, dass dies nicht passieren würde. Befürchten Sie, dass dasselbe auch in Kroatien passieren wird?
Ja, in den Ländern, in denen dies geschehen ist, war das Ergebnis immer ein Kaufkraftverlust der Löhne. Der Verlust in der Gesamtwirtschaft mag geringer sein, wie in Italien, wo er 1 % betrug, aber wenn man auf die Verbraucher eingeht, ist der Prozentsatz viel höher. Wir haben eine Umfrage in Auftrag gegeben, um herauszufinden, was die Kroaten über den Beitritt zur Eurozone denken. 70 % der Befragten gaben an, dass es keine ausreichende Debatte gegeben hat, und nur 22 % waren für die Maßnahme.
Im Jahr 2018 wurden 400.000 Unterschriften für eine Petition zur Durchführung eines Referendums über die Unterzeichnung der Istanbul-Konvention eingereicht, aber die Regierung verhinderte das Referendum. Könnte etwas Ähnliches auch in diesem Fall passieren?
Die Anzahl der Unterschriften, die für ein Referendum erforderlich sind, beträgt 10 Prozent der Wähler, damals waren es etwa 380.000 Unterschriften. Die Regierung hat jedoch mehr als 40.000 Unterschriften für ungültig erklärt, weil die eingereichten Daten fehlerhaft waren, so dass die erforderliche Zahl von 10 % nicht erreicht wurde. Diesmal werden wir sehr genau darauf achten, dass sich dies nicht wiederholt. Wir werden am 24. Oktober mit der Unterschriftensammlung beginnen und haben bis zum 7. November fünfzehn Tage Zeit, um zwischen 250.000 und 300.000 Unterschriften zu sammeln. Es werden zwei intensive Wochen werden, aber ich bin überzeugt, dass wir die Unterstützung vieler Kroaten haben werden.
Am vergangenen Sonntag hat sich Ihre Partei mit anderen patriotischen Organisationen zusammengeschlossen, um eine größere Partei zu bilden. Sind die Kroatischen Souveränisten die gemeinsame Heimat von Patrioten und Konservativen?
Ja, auch wenn der offizielle Zusammenschluss wegen bürokratischer Probleme erst im nächsten Jahr vollzogen wird, aber ansonsten kommen unsere Strukturen zusammen und schaffen neue lokale Arbeitsgremien. Dieser Zusammenschluss war für Kroatien sehr notwendig, da Mitte-Rechts und Rechts immer sehr gespalten waren, was der HDZ-Regierung (Europäische Volkspartei) sehr gelegen kam. Es war nicht einfach, aber wir haben verstanden, dass es das Beste für Kroatien und für die Werte ist, für die unsere Parteien stehen.
Wofür stehen die Kroatischen Souveränisten?
Unser Volk musste einen hohen Preis für die Freiheit zahlen, und wir wollen diese Freiheit bewahren, daher ist es wichtig, unsere Souveränität zu verteidigen. Wir wollen auch eine echte Demokratie, in der das kroatische Volk vertreten ist, und der Fall des Euro ist ein gutes Beispiel dafür. Was die EU anbelangt, so sind wir für die europäische Zusammenarbeit, aber wir sind besorgt über ihre ideologische Ausrichtung und wollen sie reformieren, um sie wieder zu dem zu machen, was sie war, als sie entstand, und um ihre christlichen Werte wiederherzustellen.
Ihre Partei unterhält ausgezeichnete Beziehungen zur polnischen Partei Recht und Gerechtigkeit (PiS). Sie sind gerade aus Polen zurückgekehrt, nachdem Sie sich mit verschiedenen Vertretern der Regierung und der PiS getroffen haben. Ist die polnische Regierung für Sie ein Vorbild?
Ja, die polnische Regierung hat es geschafft, die Vorteile der Europäischen Union zu nutzen, um Polen zu entwickeln und das Land zum Wohlstand zu führen. Es ist lustig, denn wenn man mit einem älteren Kroaten über Polen spricht, zum Beispiel mit meinen Eltern, denken sie, es sei ein Dritte-Welt-Land, weil das vor vierzig Jahren so war. Heute ist Polen ein erfolgreiches Land, was die Wirtschaft und alles andere angeht, und ich glaube, sie haben die kommunistische Mentalität, unter der sie nach dem Eisernen Vorhang gelitten haben, vollständig abgeschüttelt. In Kroatien ist das nicht geschehen. Wir haben immer noch Wirtschaftslehrer, die in Jugoslawien die Fünfjahrespläne gelehrt haben und die jetzt Kapitalismus lehren. Ich vergleiche diese Situation immer mit Moses und den vierzig Jahren in der Wüste. Er war nicht verloren, sondern es ging darum, die Mentalität seines Volkes zu ändern, damit eine Generation mit neuen Ideen kommen kann. Ich glaube, das kommt in Kroatien, und unser Ziel ist es, diese neue Mentalität so schnell wie möglich zu etablieren.
Kennen Sie die Arbeit von VOX in Spanien?
Ich kenne sie. Wir teilen die gleichen Werte wie VOX und sind in der gleichen europäischen Fraktion, der ECR. Unser Europaabgeordneter Ladislav Ilčić hat die große Viva21-Veranstaltung in Madrid besucht und war von der Organisation der Veranstaltung beeindruckt. Seiner Meinung nach ist sie ein Beispiel für die Stärke der konservativen und patriotischen Werte in Spanien und Europa. Wir wollen keinen Superstaat in der Europäischen Union, sondern souveräne Mitgliedsstaaten, die auf den Willen ihrer Völker hören und nicht auf die Bürokraten in Brüssel oder Straßburg.
Bürokraten, die davon besessen zu sein scheinen, Ungarn und Polen anzugreifen.
Die Polen und Ungarn versuchen, die Europäische Union zu ihrem Ursprung zurückzubringen, zu einer Zusammenarbeit zwischen souveränen Nationen, nicht zu einer Zusammenarbeit, bei der uns gesagt wird, wie wir unser Land zu regieren haben. Was die Europäische Kommission tut, ist sehr gefährlich: Sie erpresst die polnische Regierung und droht ihr mit dem Entzug von Geldern, weil ihr Verfassungsgericht entschieden hat, dass das polnische Recht über dem EU-Recht steht. Wenn die EU diesen Weg weitergeht, wird es keine souveränen Nationen mehr geben.
Was halten Sie von der neuen europäischen Gruppe, die u. a. von Viktor Orbán geleitet wird?
Ich halte sie für einen großen Schritt nach vorn, auch wenn ich glaube, dass die Bildung dieser Gruppe nicht sofort erfolgen wird, sondern viel Zeit in Anspruch nehmen wird. Ideologisch unterstützen wir die ungarische Regierung, aber es stimmt auch, dass wir einige Differenzen in Bezug auf die Integration von Serbien und Montenegro in die EU haben, da wir über den russischen Einfluss in beiden Ländern besorgt sind.
Ich wollte Sie noch nach dem Gedenken an die Opfer Titos fragen. In Slowenien gibt es noch viele offene Wunden und die politischen Erben der Henker wollen keine Versöhnung. Ist das in Kroatien auch so?
Natürlich ist das zu einem Problem geworden, und in jeder Diskussion wird alles auf die Spitze getrieben: Ustascha (Faschisten) gegen Partisanen (Kommunisten). In Kroatien ist es nicht so wie in Polen, und die ehemaligen Kommunisten haben immer noch einen großen Einfluss in unserer Gesellschaft, in den Fakultäten, überall. Tito war nichts anderes als ein Schlächter seines eigenen Volkes, so wie Stalin ein Schlächter der Völker der Sowjetunion war. Die Menschen im Westen haben ein romantisches Bild von Tito, weil er nicht hinter dem Eisernen Vorhang verbündet war, aber er war nicht besser als die anderen kommunistischen Diktatoren. Die Zerstörung der kroatischen Nation und der kroatischen Identität ist allgemein bekannt, aber es besteht keine Einigkeit darüber, dass er ein Verbrecher war. Jedes Mal, wenn dieses Thema diskutiert wird, ziehen die kroatischen Medien die rechtsradikale Karte. Ich glaube, dass diese Generation des Wandels notwendig ist, damit Kroatien seine westlichen und christlichen Werte zurückgewinnen kann.
Dieser Beitrag erschien zuerst bei EL CORREO DE ESPAÑA, unserem Partner in der EUROPÄISCHEN MEDIENKOOPERATION.
Kleinkinder erhielten “irrtümlich” mit CoV-Imfpung, jetzt schwere Nebenwirkungen
Es ist ein “Hoppala” das zahllose Fragen aufwirft – und die Ängste viele Eltern weltweit befeuert. Was, wenn Kinder in der Schule ohne das Wissen der Eltern “irrtümlich” geimpft werden? Was, wenn man eine Routineimpfung beim Arzt in Anspruch nimmt und er impft stattdessen “irrtümlich” gegen Corona? Ist der Impfstoff einmal im Körper, verbleibt er dort, ohne dass man etwas dagegen tun kann. Im Vorliegenden Fall mit schwerwiegenden Folgen.
Joshua und Alexandra Price wollten sich und ihre 4- und 5-jährigen Kinder in Evansville, Indiana am 4. Oktober gegen die Grippe impfen lassen. Über den Sinn der Grippeimpfung kann man an anderer Stelle philosophieren, doch scheinbar kam es im Walgreens, einer großen Apothekenkette, zu einer folgenschweren Verwechslung. Die gesamte Familie wurde gegen Covid-19 geimpft. Dabei erhielten die Kinder offenbar eine viel höhere Dosis als vorgesehen.
Kindern dreifache Menge des Impfstoffs verabreicht
Die Eltern waren bereits zweifach gegen Covid-19 geimpft und erhielt bei dem Vorfall offenbar die dritte Dosis. Die Kinder hingegen erhielten – so die Eltern gegenüber US-Medien – die dreifache Menge dessen, was in ohnehin besorgniserregenden klinischen Studien verimpft wurde (Pfizer-Studie: 79% geimpfter Kinder über 12 Jahre entwickelten Nebenwirkungen). Als die Eltern über den “Fehler” informiert wurden, fielen Sie aus allen Wolken – denn der Corona-Impfstoff wäre für Kinder dieser Altersgruppe noch nicht zugelassen. Zur Anwendung kam der Impfstoff von Pfizer/Biontech.
Erste Symptome kurz nach der Impfung
Die Nebenwirkungen ließen leider nicht lange auf sich warten. Die ersten Symptome entwickelten die Kinder bereits am Heimweg von der Apotheke. Der vierjährige Lukas leide seit der Spritze an Herzrasen, die fünfjährige Sophie an Bluthochdruck. Hinzu kamen allgemeines Unwohlsein, Lethargie, allgemeine Schmerzen im Körper, Kopfschmerzen, Husten, Brechreiz und Fieber. In den USA ist der Impfstoff aktuell tatsächlich nur per Not-Zulassung ab 12 Jahren erlaubt, über 16 Jahren ist die Zulassung etwas breiter gefasst.
Gesundheitszustand verschlechtert sich weiter
Der behandelnde Arzt, Dr. Peter Hotez von der Nationalen Schule für Tropenmedizin am Baylor College für Medizin sagte, dass die Kinder wahrscheinlich wieder ganz gesund werden. Vorerst müssten sie gut überwacht werden. Mit fortschreitender Zeit hätten sich die Symptome der Kinder aber verschlechtert. Ein Kinder-Kardiologe wurde hinzugezogen. Während der vierjährige Lukas mittlerweile Fortschritte zeige, wäre der Blutdruck der fünfjährigen Sophie weiterhin besorgniserregend und sie fühle sich energie- und kraftlos.
Herausgabe der Unterlagen durch Anwalt erzwungen
Die Firma Walgreens machte zudem Schwierigkeiten, als die Eltern die Unterlagen zur Impfung einforderten. Man wolle sich erst mit der Rechtsabteilung beraten. Mit einem eigenen Anwalt erzwangen die Eltern die Herausgabe, was in den USA im Vergleich zu den trägen Rechtssystemen in Europa sehr schnell funktioniert. Walgreens äußerte sich dahingehend, dass man den Vorfall sehr ernst nehmen würde. Eigentlich hätte man Protokolle installiert, nach denen solche menschlichen Fehler minimiert würden. Wie es zu der Verwechslung kommen konnte, wollte niemand im Detail erklären.
Auch Eltern haben schwere Nebenwirkungen
Letztendlich stellte sich heraus, dass auch die Eltern ihren unfreiwilligen “Booster-Shot” nicht so gut weggesteckt haben wie gedacht. Während der oben erwähnte Dr. Peter Hotez noch davon ausging, dass es für die Eltern ein unkomplizierte Auffrischungsimpfung wäre, entwickelten diese ebenso Bluthochdruck, Fieber, Brust- und Kopfschmerzen, die bereits eine Woche lang anhalten und nur langsam etwas besser werden. Beim Hersteller Pfizer fand sich niemand dazu bereit, den Vorfall zu kommentieren.
Eingeschrieben in die Religion der Furcht – Prof. Dr. Douglas Farrow
Professor Douglas Farrow schreibt, dass Gesundheit und Umwelt die neue Blut-und-Boden-Ideologie sind, die von Zeichen…
The post Eingeschrieben in die Religion der Furcht – Prof. Dr. Douglas Farrow first appeared on Axel B.C. Krauss.
„Ich bin beschämt darüber, wie wenig Widerstand geleistet wird“

Seit einer Woche ist in Köln der Ruf zum Gebet durch einen Muezzin offiziell erlaubt (PI-NEWS berichtete hier und hier). Auch wenn bisher noch keine Moschee einen entsprechenden Antrag gestellt hat, ist es nur eine Frage der Zeit, bis in der Domstadt regelmäßig „Allahu akbar“ aus den Lautsprechern der Minaretten ertönt. Dass es zu diesem […]

